ŚWIĄTYNIA ŚWIĘTEJ OPATRZNOŚCI BOŻEJ
ŚWIĄTYNIA ŚWIĘTEJ OPATRZNOŚCI BOŻEJ
ŚWIĄTYNIA ŚWIĘTEJ OPATRZNOŚCI BOŻEJ
ŚWIĄTYNIA ŚWIĘTEJ OPATRZNOŚCI BOŻEJ
OPIS PROJEKTU       Z LOTU PTAKA       PROJEKTANCI       PRASA, OPINIE       O KONKURSIE       WWW       E-MAIL
OPIS PROJEKTU       Z LOTU PTAKA       PROJEKTANCI       PRASA, OPINIE       O KONKURSIE       WWW       E-MAIL
OPIS PROJEKTU       Z LOTU PTAKA       PROJEKTANCI       PRASA, OPINIE       O KONKURSIE       WWW       E-MAIL
OPIS PROJEKTU       Z LOTU PTAKA       PROJEKTANCI       PRASA, OPINIE       O KONKURSIE       WWW       E-MAIL
Ksiądz Kardynał Juzef Glemp, Prymas Polski

Wybrałem rozwiązanie nowatorskie
- rozmowa z Księdzem Kardynałem Józefem Glempem, Prymasem Polski

Rozstrzygnięcie konkursu na projekt Świątyni Świętej Opatrzności Bożej było jednym z najważniejszych wydarzeń w powojennej historii architektury. Jak Ksiądz Prymas ocenia poziom tego konkursu?

- Liczba nadesłanych prac była imponująca. Przeglądając poszczególne projekty, podziwiałem myśl architektoniczną i różnorodne koncepcje przedstawione przez architektów. Naturalnie, pojawiły się prace ważniejsze i mniej udane, ale ogólnie projektanci włożyli w ten konkurs dużo wysiłku. A temat był trudny, bo należało się zmierzyć z już ukształtowaną tradycją i poprzednimi koncepcjami Świątyni Opatrzności Bożej. Poza tym trzeba było uwzględnić moją propozycję czterech dróg do wolności: oręża, modlitwy, kultury, cierpienia, a także zharmonizować projekt Świątyni dziękczynienia z Instytutem Jana Pawła II i obiektami edukacyjno-kulturalnymi, jakie mają na tym terenie powstać. W sumie konkurs był bardzo dużym wyzwaniem. Nie widziałem wszystkich projektów, ale większość przejrzałem. Przedstawiono różne koncepcje - klasyczne, tradycyjne, ale też nowatorskie. I ja taką wybrałem.

Czy trzy nagrodzone prace spełniły oczekiwania Księdza Prymasa? Czy ich autorzy uwzględnili wszystkie założenia ideowe i funkcjonalne?

- Oczekiwania nie zostały zaspokojone w całości, ale też pod pewnymi względami efekt konkursu był dla mnie zaskakujący. Myśl niektórych projektantów poszła dalej, niż to sobie wyobrażałem. Wszystkie nagrodzone prace bardzo mi się podobały, ale też znacznie się różniły. Dwie byty w stylu tradycyjnym, z tym że projekt zespołu Szymborski-Zielonka byłby z pewnością łatwiejszy do realizacji. Druga z tych propozycji, przypominająca jeden z przedwojennych projektów konkursowych, przewidywała zbyt duże przeszklenia i budziła trochę niepokoju. Ostatecznie zdecydowałem się na wielkie wyzwanie profesora Marka Budzyńskiego.

Czy Ksiądz Prymas mógiby uzasadnić swój wybór?

- Ten projekt jest pewną nowością i wyzwaniem. Rozwiązaniem frapującym i pobudzającym do dyskusji. Zawiera dużo myśli teologicznych o obecności Boga w świecie, czyli o Opatrzności Bożej; 0 obecności Pana, który jest Stwórcą natury, żywiołów, wody, ognia i światła. W tym przejawia się właśnie głębia teologiczna. Projekt uwzględnia także cztery drogi ku wolności, choć autor trochę inaczej je interpretuje. Do Świątyni prowadzą (przez cztery wejścia, z których każde jest znakiem) cztery drogi. Spotykają się one w jednym sakralnym wnętrzu. Uważam tę pracę za bardzo ciekawą, choć mam jeszcze uwagi, które będę z panem Budzyńskim uzgadniać.

Jakiego typu są to uwagi?

- Potrzebna byłaby pewna modyfikacja wspomnianych wejść. Chciałbym się także dokładniej dowiedzieć o pokrycie kopca oraz wyjaśnić wiele technicznych wątpliwości, na które zwracano mi uwagę. Na przykład: jak będzie funkcjonował przepływ wody i jej oczyszczanie? Chodzi także o kwestie związane z projektem Kalwarii, która, jak sądzę, wymaga wyraźniejszego zsynchronizowania z kopcem.

Odważny wybór, jakiego dokonał Ksiądz Prymas, wywołał bardzo zróżnicowane reakcje, zarówno wśród architektów, jak i odbiorców niezwiązanych z architekturą profesjonalnie. Obok głosów doceniających oryginalność zwycięskiego projektu pojawiły się też zarzuty, że idzie on w swym nowatorstwie o krok za daleko. Czy wykorzystanie replik kościołów innych wyznań nie jest sprzeczne z konkursowym warunkiem zaprojektowania świątyni rzymskokatolickiej?

- Projekt tych wejść nie jest jeszcze definitywny. Możemy na przykład zaproponować, żeby zamiast budzącej wątpliwości kopułki prawosławnej przywołać, powiedzmy, fasadę świątyni jasnogórskiej lub katedry warszawskiej. Jednak byłbym za pozostawieniem części tej myśli ekumenicznej. Nie ma tu replik świątyń, które nie byłyby chrześcijańskie. W projekcie dominują katolickie symbole i znaki. Dyskusję nad projektem uważam za sprawę otwartą. Wiele jest w świecie przykładów nowatorskich rozwiązań. I my także otwieramy się na pewne novum. Ta Świątynia będzie z pewnością ciekawym obiektem także dla osób z zagranicy. Nie obawiam się zarzutów, że wybrana koncepcja nie mieści się w dotychczasowym stylu. Owszem, nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, żeby wykorzystywać kurhany i kopce jako obiekty sakralne, ale wchodzimy w nowe stulecie i musimy też szukać nowych form. Należy także uwzględnić konieczną dzisiaj ekologię, dostrzec w naturze obecność Boga. Zwycięska koncepcja to właśnie eksponuje. Nie ma tu jednak mowy o panteizmie. "Idziemy" od Boga obecnego w Kosmosie do Boga obecnego w misterium sakramentu. Od Stwórcy do Zbawiciela - a to ten sam Bóg.

W prasie pojawiły się zarzuty, że wygrał pomysł rozmyty, eklektyczny, w stylu New Age, bez myśli przewodniej. Czy Ksiądz Prymas mógłby zinterpretować główną myśl zwycięskiego projektu?

- Jest to obraz świata stworzonego przez Pana Boga. W świecie wszystko zmierza ku zbawieniu, tu - ku sakralnemu budynkowi, w którym głoszone jest słowo Boże i przyjmowane są sakramenty. Pana Budzyńskiego zafascynowało łączenie przeciwności: na przykład rozumu i wiary; inspirowała go encyklika Fides et rafio. W mojej wizji nie kładę tyle nacisku na sprzeczności czy kontrasty, tylko na uzupełnienie, syntezę. W Świątyni będzie obecna Matka Boża, której statua Niepokalanego Poczęcia już jest w kapliczce przy placu przyszłej budowy.

Sam kopiec też wzbudza dyskusje. Jedni uważają, że jest to symbol nierozerwalnie związany z tradycją chrześcijańską, inni sądzą, że jego wykorzystanie oznacza powrót do pogańskich wzorów. Czy Ksiądz Prymas mógłby się do tych uwag ustosunkować?

- Z tą drugą interpretacją trudno mi się zgodzić. W Piśmie Świętym było wiele odniesień do góry. Mojżesz podchodził do wzgórza Synaj, gdzie otrzymał kamienne tablice; góra Nebo należy do historii biblijnej; Chrystus wstąpił na górę Tabor, a na Kalwarię niósł krzyż. Są to wzgórza silnie związane z wiarą i rozwojem religii. Ale, oczywiście, można przyjąć interpretację przychylną bądź uszczypliwą. Zawsze z góry biło światło. W przyszłej Świątyni też tak będzie, gdy podświetli się zwieńczenie kopca w postaci kryształów, skrzydeł czy też może krzyża.

W związku z konkursem odżyły wśród architektów wątpliwości związane z zasadami projektowania świątyni posoborowej i ekumenicznej, a właśnie takie kierunki w swoich przedkonkursowych założeniach ideowych Ksiądz Prymas wyznaczył. Czy Kościół ma sprecyzowaną wizję, jak powinna wyglądać posoborowa świątynia ekumeniczna?

- To wynika z dokumentów soborowych. Można się także odwołać do prac doktorskich, które powstały na ten temat. Istnieje w Kościele wezwanie powszechne, mówiące o tym, że trzeba zbliżać się do jedności w wierze - co do tego nie ma wątpliwości. To piękna idea. Mamy się zbliżać, nie niszcząc dorobków poszczególnych wyznań. Wyznaczając założenia konkursu niczego nowego nie proponowałem, poza tym, by Świątynia służyła jako kościół ogólnowarszawski i ogólnopolski, by przewidziano miejsca dla reprezentantów dyplomacji, wojska, chóru, duchowieństwa pojętego hierarchicznie i czynnego udziału wiernych.

Czy Ojciec Święty zna nagrodzony projekt i czy wyraził o nim swoją opinię?

- Niestety, jeszcze nie miałem okazji Mu go pokazać, ale myślę, że obraz Świątyni dotarł do Ojca Świętego dzięki ludziom z Jego otoczenia, którzy się konkursem interesowali.

Kto w imieniu Księdza Prymasa będzie pełnił rolę inwestora w bezpośrednich rozmowach z architektem?

- W miarę możliwości będę się starał brać udział w tych pracach, ale o to, by wszystkie formalne sprawy były załatwione, dba zarząd fundacji. Jego członkowie relacjonują mi stan zaawansowania prac nad realizacją projektu i mówią o technicznych kwestiach przyszłej budowy. Działa też przy Kurii Prymasowska Rada do Spraw Budowy Kościołów. Zasiadają w niej znani, oddani architekci, których zawsze możemy prosić o radę. A ja ufam architektom. Zakładam, że wszystko będzie przebiegało według harmonogramu przygotowanego przez kompetentnych ludzi, a my zadbamy o absolutną poprawność intencji i uczciwość.

Jaki jest plan budowy i w jaki sposób będą zbierane fundusze?

- Fundusze już są zbierane. Pierwszą serię "cegiełek" wydrukowano. Musimy też sięgnąć po inne formy, na przykład sprzedawać medale, medaliki. Przed wojną państwo zamierzało partycypować w finansowaniu inwestycji - teraz takich uzgodnień nie było. Założenie ogólne jest takie, że Świątynię będzie budować społeczeństwo, dlatego też liczymy na jego ofiarność. Sądzę, że będzie duże zainteresowanie, a Opatrzność Boża nam pomoże. Zrobimy wszystko, żeby wiosną przyszłego roku ruszyć z budową. Jeśli będą pieniądze i prace przebiegną bez zakłóceń społecznych i finansowych, to wedle wstępnych szacunków zakończą się one za trzy lata, w 2003 roku.

W takim razie, dziękując za wywiad dla "ARCHITEKTURY", życzę Księdzu Prymasowi, by po ponad dwustu latach idea Świątyni Świętej Opatrzności Bożej wreszcie się zmaterializowała.

Rozmawiała Ewa Rozwadowska
Żródło: Architektura Murator nr 7/2000