
Kilka Uwag o poszukiwaniu prawdy
- odpowiedź na list architekta Marka Budzyńskiego
Swój list Świątynia Opatrzności Bożej - poszukiwanie prawdy Pan profesor Marek Budzyński rozpoczyna od konstatacji całkowitej rozbieżności znanych Mu faktów z wypowiedziami przedstawicieli Zarządu Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Aby zatem nie stanąć wobec heglowskiego sposobu rozstrzygnięcia problemu "trudnych faktów", chcemy przedstawić te znane nam. Mamy nadzieję, że pozwoli to ukazać sprawę w pełnym świetle. Wyjaśnienia dotyczą jedynie najbardziej jaskrawych, naszym zdaniem, rozbieżności.
Pierwszą, kontrowersyjną kwestię stanowi konstrukcja świetlika, czyli elementu wieńczącego budowlę świątyni. Mimo zapewnień Pana profesora, Fundacja nie podziela jego optymizmu, co do bezproblemowego wykonania i eksploatacji tej niezwykle ważnej części konstrukcji świątyni. Nasza rezerwa nie jest podyktowana żadnymi irracjonalnymi uprzedzeniami, lecz bazuje na ekspertyzie wykonanej w Zakładzie Konstrukcji Budowlanych Instytutu Techniki Budowlanej. Autorami analizy są: Kierownik Zakładu Konstrukcji Budowlanych ITB - prof. dr hab. inż. Leonard Runkiewicz oraz mgr inż. Ryszard Wierzejski, uznany w kraju specjalista w zakresie konstrukcji szklanych. W opinii czytamy:
(...) Wydaje się słusznym zmiana rozwiązania świetlika - przy zachowaniu zbliżonej formy, lecz pozbawieniu go wad omówionych w opinii. Nowe rozwiązanie musi zapewnić szczelność na przecieki wody oraz większą trwałość elementów.
Świetlik jest zaprojektowany w centralnym miejscu świątyni - pod nim znajduje się ołtarz. Przecieki i skraplanie się wody wyłączą ołtarz z funkcji liturgicznych. Najważniejsze miejsce Świątyni ulokowano w punkcie ryzykownym, podczas gdy powinno się ono znajdować w części najbezpieczniejszej. Jeszcze większe perturbacje w sprawaniu Mszy Świętych wywoła konieczność okresowej wymiany elementów szklanych. Zdaniem ekspertów początek wymiany nastąpi po okresie czterech - siedmiu lat. Trzeba będzie wówczas na wysokość prawie trzydziestu metrów transportować szyby zespolone, ważące nawet 270 kilogramów a także sprowadzić specjalne podnośniki i wózki i ustawić je w prezbiterium. Tak skomplikowana operacja wyłączy ołtarz z możliwości sprawowania Mszy Świętych. Nieporozumieniem zaś, o którym wspomina Pan profesor Marek Budzyński jest nie tyle mówienie o możliwości matowienia szyb zespolonych, lecz posługiwanie się przykładem dziewiętnastowiecznych świetlików, znajdujących się w niektórych warszawskich budynkach - szyby zastosowane do ich wykonania nie są szybami zespolonymi i mają inne właściwości.
Wysoki stopień skomplikowania konstrukcji świetlika potwierdza doc. dr inż. Olgierd Korycki, członek zespołu ITB, kierowanego przez prof. dr hab. inż. Zbigniewa Ściślewskiego. Zespół ten opracował na zlecenie Zarządu Fundacji kolejną opinię o omawianym projekcie. Podane w opinii przykłady zastosowania szkła na pokrycia: kopuła Reichstagu w Berlinie, przekrycie hali sportowej w Bercy pod Paryżem i świetlik dworca kolejowego Shinjo w Yamagata w Japonii mają, zdaniem ekspertów, formę mniej skomplikowaną. Potwierdzają oni także jako wielce prawdopodobną, możliwość kondensacji pary wodnej na wewnętrznej powierzchni świetlika, a co za tym idzie, skapywanie jej na ołtarz. Obie opinie przekazaliśmy Panu profesorowi, ten zaś nigdy w oficjalny sposób nie ustosunkował się do nich, co więcej, w swoim artykule zaprzecza temu, iż otrzymał od nas jakiekolwiek ekspertyzy.
Nie tylko świetlik wzbudził zastrzeżenia ekspertów. Ograniczymy się do przedstawienia najważniejszych:
1. Dachy "zielone" w warunkach klimatycznych naszego kraju nie były dotychczas stosowane na tak dużych i znaczących obiektach, z tego względu wykorzystanie takich rozwiązań na tak dużą skalę
należy traktować jako doświadczalne (z opinii dr inż. Barbary Francke - ITB).
2. Niezwykle trudne jest ustalenie wymagań, które miałaby spełniać warstwa pośrednia, chroniąca izolację wodochronną przed porastaniem jej przez korzenie warstwy roślinnej, gdyż dotychczas brak jest nie tylko w Polsce lecz i w innych krajach znormalizowanych metod oceny skuteczności takich przegród. (...) Z posiadanego doświadczenia wynika jednak, że przy realizacji tak trudnych i dużych obiektów, które praktycznie całe pokryte są warstwą gruntu, trudno jest ustrzec się od wystąpienia lokalnych przecieków (jak wyżej).
3. W opisie koncepcji przedstawionym w konkursie przewiduje się zabezpieczenie przeciwogniowe konstrukcji stalowej świetlika zestawem farb zapewniających sześćdziesięciominutową odporność ogniową. Jednakże brak jest doświadczeń w stosowaniu zestawów farb ogniochronnych na stalach nierdzewnych oraz (...) brak jest dostatecznie wiarygodnych danych na temat trwałości zestawów z farb ogniochronnych. (...) Uwzględniając wymiary jak i usytuowanie świetlika konserwacja zabezpieczeń elementów konstrukcyjnych będzie utrudniona i kosztowna (z opinii dr inż. Michała Wójtowicza - ITB).
4. Przyjęty w opisie koncepcji projekt obiegu wody w kompleksie, a zwłaszcza obieg wód powierzchniowych, zalewających plac przed świątynią (...) budzi wiele zastrzeżeń i obaw z sanitarnego punktu widzenia (z opinii COBRBI HYDROBUDOWA). Założona w koncepcji gospodarka wodna ingeruje dalece w sprawy hydrotechniczne (...). Ten element projektu od strony technicznej jest niedopracowany, trudny, wymagający analiz, by rozwiązanie było skuteczne i tanie (z opinii prof. dr hab. inż. Lecha Wysokińskiego - ITB). Dodać należy, że zaprojektowanie w kompleksie świątynnym miejscowej oczyszczalni trzcinowej jest niedopuszczalne ze względu na wymogi zatwierdzonego już Planu Miejscowego Zagospodarowania Przestrzennego Rejonu Wilanowa Zachodniego (podobną opinię wyraził Instytut Ochrony Środowiska).
5. (.. J Świątynia ma wiele elementów wymagających ciągłej konserwacji - oznacza to zajęcie dla kilku, a może nawet kilkunastu osób (z opinii prof. dr hab. inż. Lecha Wysokińskiego - ITB). Zatrudnienie na stałe kilkunastu osób z wysokimi kwalifikacjami podnosi dodatkowo koszty eksploatacji obiektu - w skali rocznej 0 około 400 - 500 tysięcy złotych. Podobnie kosztowne i trudne technicznie będzie mycie powierzchni świetlika i konserwacja zabezpieczeń jego elementów konstrukcyjnych.
6. Odnośnie zaopatrzenia obiektu w ciepło, zapewnienia ogrzewania i wentylacji - zaproponowane przez autora rozwiązania charakteryzują się wysokim kosztem inwestycyjnym. (...) Ogrzewanie za pomocą pompy cieplnej gruntowej w warunkach polskich w tej skali będzie działaniem eksperymentalnym (...). Rozwiązania w zakresie systemów instalacji grzewczych to zbiór najnowocześniejszych metod (z opinii COBRTI INSTAL). Brak jednak danych uzasadniających użycie owych rozwiązań w tym projekcie. Jak zatem, wobec przedstawionych wyżej opinii ekspertów, mamy traktować zapewnienia Pana profesora Budzyńskiego, że zaprojektowany przez niego obiekt to budowla prosta w konstrukcji, tania w budowie i eksploatacji oraz pozbawiona niesprawdzonych rozwiązań? Sam autor przyznaje w projekcie umowy, przekazanym Zarządowi Fundacji 20 września 2000 roku, że jego rozwiązania mają charakter eksperymentalny i dlatego są kosztowne.
A jeśli już mowa o kosztach, to warto, miast robić to w liczbach względnych, jak z upodobaniem czyni Autor koncepcji, podać realne dane. Wyliczone przez niezależny audyt koszty budowy świątyni (lecz nie kompleksu) wyniosą około 110 milionów złotych, co przy całkowitej powierzchni około 9000 m2 (na obydwu
kondygnacjach) daje ponad 12 tysięcy złotych za jeden metr kwadratowy. Pozostałe zaś budynki, w swym standardzie porównywalne z klasycznym budownictwem mieszkaniowym, także nie szokują niskim kosztem. Mając, bowiem na względzie zastosowanie w korytarzach tych budynków, dla wyłożenia podłóg, zwykłej cegły cementowej, można się spodziewać niższej ceny niż wynikających z wyliczeń około 5,5 tysiąca złotych za metr kwadratowy. Czy są to, więc tanie budynki?
Do kosztów budowy należy dodać jeszcze honorarium Autora koncepcji architektonicznej, który za kompletny projekt i nadzór w trakcie budowy zażyczył sobie około 12 procent kosztów całego przedsięwzięcia, liczonych według faktur, przy uwzględnieniu ustalonej przez GUS stopy inflacji. Jest to wyraźne odstępstwo od warunków konkursowych, które zespół profesora Marka Budzyńskiego zaakceptował, a w których czytamy:
Złożenie prac konkursowych oznacza zobowiązanie autorów do podjęcia dalszych prac projektowych i innych czynności, związanych ze sporządzeniem projektu budowlanego i wykonawczego oraz nadzorem za wynagrodzeniem, które zostanie wynegocjowane przez Strony. Punktem wyjścia do negocjacji jest równowartość 4 procent wartości inwestycji za pełną dokumentację projektu.
W tym świetle próba maskowania kosztów budowy przez podawanie wyliczeń: każdy Polak da złotówkę rocznie przez cztery lata budowy zakrawa na demagogię. Pojęcie tak zwanego stycznego Polaka może być użyteczne w opracowaniu GUS-owskich sprawozdań, ale nijak się ma do przeprowadzania zbiórki publicznej. Ci, którzy raz mieli coś wspólnego z organizowaniem takiej akcji wiedzą doskonale, że bierze w nich udział, w najlepszy razie, 10-15 procent dorosłej populacji - przy założeniu powszechnej akceptacji jej celu. Niestety koncepcja architektoniczna Pana profesora nie cieszy się powszechną akceptacją.
Równie wątpliwe są zarzuty Pana profesora Budzyńskiego, dotyczące przewlekania przez Zarząd Fundacji rozmów na temat realizacji projektu. Okres od ogłoszenia decyzji o wyborze projektu do pierwszego kontaktu z Fundacją, czyli niewiele ponad sześć tygodni, to czas potrzebny na przygotowanie zaleceń pokonkursowych, przedstawionych na spotkaniu 10 lipca 2000 roku. Dodajmy, że zgodnie z warunkami konkursu autor zwycięskiej pracy był zobowiązany uwzględnić te uwagi. Autor pracy wybranej przez Zamawiającego do realizacji, zobowiązuje się uwzględnić w opracowywanym projekcie architektoniczno - budowlanym idee lub zasady zgłoszone przez Zamawiającego, a także zalecenia i wytyczne pokonkursowe Sądu Konkursowego, przy zachowaniu integralności wybranej pracy (Warunki Konkursu rozdział 12, punkt 2). Przekazane przez nas zalecenia wskazywały między innymi na potrzebę uproszczenia konstrukcji świetlika oraz podkreślenie sakralności obiektu. Słuszność tych uwag potwierdzają późniejsze opinie ekspertów, lecz dla profesora Marka Budzyńskiego wprowadzenie tych zaleceń prowadziloby do praktycznego zniszczenia idei rozwiązań przestrzennych. Trudno, wobec takiej postawy, prowadzić konstruktywne negocjacje.
Niechęć Pana profesora Budzyńskiego do jakichkolwiek modyfikacji widać wyraźnie nawet przy wnikliwej lekturze artykułu i porównaniu go z zamieszczoną wizualizacją świątyni. Z inicjatywy Autora znalazło się bowiem, w ustaleniach z 15 lipca ubiegłego roku, zalecenie likwidacji krzyży z ramion znaku Opatrzności, oprotestowane zresztą przez Prezesa Fundacji. Na przesłanym do redakcji rysunku krzyże jednak widnieją i to nawet znacznie większe niż te ukazane w wizualizacji przedstawionej w konkursie. Brak natomiast jakichkolwiek zmian w wyglądzie i wielkości kapliczek, stanowiących wejścia do świątyni, mimo ze Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Prymas wskazał je jako konieczne.
Jakie będą dalsze losy tego projektu? Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić. Zarząd Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej, uchwałą z dnia 23 listopada 2000 roku, postanowił odstąpić od dalszych negocjacji z powodów technicznych i ekonomicznych, odnoszących się do koncepcji architektonicznej Pana profesora Budzyńskiego. Jak wiadomo, Autor odwołał się od tej decyzji do Księdza Prymasa. Jednak ostatecznego rozwiązania nie podjęto do dziś. Oczekiwanie na opatrznościowe rozwiązanie całej sprawy jest niewątpliwie rzeczą słuszną.
W imieniu Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej
Ks. dr Janusz Bodzon
(wiceprezes Zarządu Fundacji)
Ks. Bohdan Leszczewic
(członek Zarządu Fundacji)
Żródło: Architektura Murator nr 7/2001